Martyna Dołęga: Najlepsze dopiero przede mną

Start w Mistrzostwa Europy w Podnoszeniu Ciężarów 2026 był dla Martyny Dołęgi ważnym elementem tegorocznych przygotowań i sprawdzianem formy na tle europejskiej czołówki. Zawodniczka rywalizująca w kategorii 69 kg zakończyła zawody na 6. miejscu, co było jednocześnie najlepszym wynikiem wśród reprezentantek Polski. W rozmowie podsumowuje swój występ, ocenia poziom rywalizacji oraz przedstawia cele na dalszą część sezonu.

Jak oceniasz swój start na mistrzostwach Europy w Batumi i szóste miejsce w kategorii 69 kg?
Start oceniam bardzo dobrze. Podczas zawodów pobiłam swoje rekordy życiowe, w tym aż 10 rekordów Polski. Celowałam w pierwszą ósemkę i udało się to zrealizować. Szóste miejsce jest dla mnie satysfakcjonujące, zwłaszcza że zaledwie kilogram dzielił mnie od dwóch pozycji wyżej.

Czy wynik 227 kg w dwuboju był rezultatem, na który liczyłaś przed zawodami, czy czujesz lekki niedosyt?
Uważam, że osiągnęłam to, co zaplanowałam. Pięć zaliczonych podejść z sześciu to bardzo dobry wynik. Pokazałam, że włożyłam dużo pracy w przygotowania. W porównaniu do zeszłorocznych Mistrzostw Europy U20 w Albanii poprawiłam się o 7 kg. To jednak nie była moja docelowa impreza w tym roku, więc wiem, że najlepsze jeszcze przede mną.

Który z bojów – rwanie czy podrzut – dał Ci w tych zawodach najwięcej satysfakcji i dlaczego?
Trudno wybrać, bo zarówno w rwaniu, jak i w podrzucie czułam się bardzo dobrze. Największą satysfakcję dało mi jednak ostatnie podejście w podrzucie. To wtedy uświadomiłam sobie, że wykonałam naprawdę dobrą pracę.

Jak wyglądała Twoja strategia startowa i czy w trakcie zawodów musiałaś ją zmieniać?
Moja strategia pozostanie tajemnicą 😉 Podczas startu wszystkim zajmowali się trenerzy — ja skupiałam się wyłącznie na dźwiganiu.

Rywalizacja w Twojej kategorii była bardzo mocna. Jak oceniasz poziom tegorocznych mistrzostw Europy?
Poziom był bardzo wysoki, wyższy niż w poprzednich latach. To tylko pokazuje, że trzeba konsekwentnie robić swoje, trenować i cierpliwie czekać na efekty.

Jak wyglądały Twoje przygotowania do mistrzostw Europy?
Przygotowania przebiegały bardzo intensywnie. Trenowałam zarówno w klubie, jak i na zgrupowaniach kadry, pod okiem mojego taty – trenera Marcina – oraz trenerki Pauliny. Ostatni etap przygotowań odbył się na obozie w Gruzji, co było bardzo dobrym rozwiązaniem, bo mogliśmy zaaklimatyzować się w miejscu zawodów.

Czy przed startem w Batumi pojawiły się jakieś problemy zdrowotne lub trudności treningowe?
Na szczęście wszystko było w porządku. Pojawiały się jedynie drobne bóle, ale to naturalne przy tak intensywnym treningu.

Jakie są Twoje najbliższe cele sportowe po mistrzostwach Europy?
Teraz przede mną okres ciężkiej pracy i wprowadzania zmian. Zbliżają się najważniejsze imprezy w tym roku i to na nich się koncentruję.

Czy czujesz, że jesteś blisko walki o medal na dużej imprezie międzynarodowej?
Tak, uważam, że jestem na dobrej drodze. To kwestia czasu i dopracowania kilku elementów. Mam jeszcze trochę czasu i wiem, że dam z siebie wszystko — zawsze angażuję się w 100%.

Co Twoim zdaniem jest dziś największym wyzwaniem dla polskich ciężarów kobiet?
Największym wyzwaniem jest wciąż ograniczone wsparcie finansowe. To mało popularna dyscyplina, co przekłada się na mniejszą liczbę sponsorów i niższą rozpoznawalność.