Lasha Talakhadze: Bez ciężkiej pracy talent nic nie znaczy

Są w sporcie postacie, które wykraczają poza swoją dyscyplinę – i właśnie do tego grona należy Lasha Talakhadze. Dla jednych absolutny dominator, dla innych fenomen nie do powtórzenia. W świecie podnoszenia ciężarów jego nazwisko funkcjonuje niemal jak synonim rekordów, a poziom, który osiągnął, przez wielu uznawany jest za granicę ludzkich możliwości. Jeśli ktoś choć trochę zna realia tej dyscypliny, doskonale wie, o kim mowa.

Ten wywiad jest wyjątkowy z bardzo prostego powodu – to pierwsza taka rozmowa przeprowadzona w Polsce z tym gruzińskim mistrzem. Bez pośredników, bez powielanych schematów – bezpośrednie spojrzenie na karierę, podejście do treningu i mentalność zawodnika, który przez lata nie miał sobie równych.

Jak wyglądało Twoje dzieciństwo w Gruzji – co najbardziej pamiętasz?
Miałem normalne dzieciństwo, niczym nie różniło się od innych. Od najmłodszych lat interesowały mnie ciężary, rugby i koszykówka, dlatego marzyłem, by zostać sportowcem w jednej z tych dyscyplin.

Czy był moment, w którym ktoś zobaczył w Tobie potencjał szybciej niż Ty sam?
Około 18. roku życia zacząłem czuć, że dobrze mi idzie to, co robię. Gdy miałem około 20 lat, byłem już przekonany, że mogę rywalizować z najlepszymi. Na początku w ogóle nie myślałem o talencie – zakładałem, że jeśli nie będzie mi szło, to skończę z ciężarami w wieku 17 lat i zmienię dyscyplinę.

Jak wyglądał Twój pierwszy trening – pamiętasz emocje, które towarzyszyły podczas pierwszych treningów?
Na pierwszych treningach widziałem starszych kolegów dźwigających duże ciężary i oczywiście chciałem im dorównać. Nauka techniki była dla mnie trudna i w pewnym momencie nawet przerwałem treningi.

Czy miałeś swojego idola lub kilku wśród zawodników podnoszenia ciężarów? Jeśli tak, to kto nim był?
W tamtym czasie, mimo że internet nie był jeszcze tak popularny, Giorgi Asanidze był u nas bardzo znany. Pochodzimy z tego samego miasta – można powiedzieć, że byliśmy sąsiadami. Kiedy zdobył złoto olimpijskie w 2004 roku, w Saczhere zorganizowano wielkie powitanie mistrza i innych olimpijczyków. To był bardzo wzruszający moment – widzieć, jak naród się jednoczy i cieszy. Wtedy pomyślałem, że też chciałbym kiedyś dać tyle radości swoim rodakom.

Co jest ważniejsze – talent czy ciężka praca?
Ciężka praca ma większe znaczenie, choć najlepiej, gdy idzie w parze z talentem. Bez ciężkiej pracy sam talent nie wystarczy, by osiągnąć sukces.

Jak wyglądał dzień osoby, która jest najlepsza na świecie w tym, co robi w trakcie przygotowań do najważniejszych imprez?
Byłem maksymalnie zaangażowany i trzymałem się ścisłego reżimu: pobudka, śniadanie, pierwszy trening, posiłek, odpoczynek, drugi trening, kolacja i regeneracja. I tak każdego dnia.

Mamy pytanie o liczby – jak wyglądała Twoja objętość i liczba powtórzeń tygodniowo na trzy miesiące przed ważnymi zawodami?
Muszę przyznać, że w tych kwestiach nie byłem profesjonalistą – nie liczyłem serii ani powtórzeń i nie prowadziłem dziennika treningowego. Wszystko było po stronie mojego trenera, Giorgiego Asanidze.

Jakie ćwiczenia pomocnicze były dla Ciebie najbardziej wartościowe?
Nie lubiłem ćwiczeń ze sztangą ze zwisu i wykonywałem je rzadko. Za to dużo robiłem przysiadów, ciągów, zarzutów i podrzutów oraz wyciskań – zarówno stojąc, jak i leżąc. Często wykonywałem też rwanie siłowe przed technicznym.

Czy jest coś, nad czym najbardziej się skupiałeś podczas rwania i podrzutu?
Koncentrowałem się głównie na dobrym zaciągnięciu sztangi, dynamicznym poderwaniu i wysokim wyciągnięciu. Nad tymi elementami pracowałem najwięcej.

Rwanie czy podrzut – którą konkurencję lubisz bardziej?
Zdecydowanie rwanie.

Co czujesz na kilka sekund przed podejściem do rekordu świata?
Zawsze koncentrowałem się na tym, żeby nie zepsuć pierwszego podejścia.

Czy kiedykolwiek bałeś się ciężaru?
Tak… żartuję 😀😀

Czy odczuwałeś presję na zawodach wiedząc, że jesteś najlepszym zawodnikiem na świecie i kibice wymagali coraz większych wyników?
Tak, czułem coraz większą odpowiedzialność. Pamiętam zawody, na których przez kontuzję nie poprawiłem rekordów – kibice byli zaskoczeni i oczekiwali więcej. To jednak dawało mi dodatkową motywację.

Twoja kariera wyglądała wręcz książkowo – jaki moment był dla Ciebie najtrudniejszy?
Najtrudniejsze były dla mnie igrzyska olimpijskie w 2024 roku.

Która wygrana cieszyła Cię najbardziej?
Właśnie igrzyska w 2024 roku – zależało mi na nich najbardziej, ponieważ myślałem, by po tym starcie zakończyć karierę.

Twoim celem w trakcie kariery było osiągnięcie 500 kg w dwuboju. Było blisko – 492 kg. Czy czujesz z tego powodu niedosyt?
Oczywiście. Byłem bardzo dobrze przygotowany, żeby pobić ten rekord, ale tuż przed zawodami doznałem kontuzji. Musiałem skupić się na wygranej, a nie na wyniku.

Czy widzisz wśród aktualnie startujących zawodników kogoś, kto mógłby uzyskać większe wyniki od Twoich rekordów?
Jest jeden młody Irańczyk w kategorii superciężkiej, który ma potencjał w podrzucie. W rwaniu na razie nie widzę nikogo na takim poziomie.

Jak oceniasz poziom europejskiej sztangi w chwili obecnej?
Ciężary są w Europie popularne i cieszę się, że gruzińska federacja aktywnie się rozwija. Trzeba jednak jeszcze więcej pracy, by dyscyplina była na jeszcze wyższym poziomie.

Jak oceniasz poziom polskiej sztangi obecnie?
Polska zawsze miała mocną kadrę. Oglądałem wiele materiałów z polskimi zawodnikami, choć głównie z poprzednich lat. Obecnie poziom jest nieco niższy, ale wierzę, że wrócicie do czołówki.

Jak sport zmienił Twoje życie poza siłownią?
Osiągnąłem w sporcie bardzo dużo. Sport dał mi także możliwość poukładania życia poza nim.

Czy czujesz się symbolem dla młodych ludzi w swoim kraju?
Każdy człowiek sukcesu wpływa na młodsze pokolenie. Myślę, że moje osiągnięcia również się do tego przyczyniły.

Z jakich form regeneracji korzystałeś podczas kariery? Co działało najlepiej po ciężkich treningach?
Najlepsze były jedzenie i spanie 😀

Czy masz jakieś zainteresowania poza podnoszeniem ciężarów? Jak odpoczywałeś od treningu?
Lubiłem polowanie i szybkie samochody – dawały mi adrenalinę 😀

Dlaczego zakończyłeś karierę? Czy powodem była kontuzja, wypalenie czy coś innego?
W ostatnim czasie miałem wiele kontuzji, które męczyły mnie także psychicznie. Oczywiście mógłbym jeszcze wystartować w 2–3 zawodach, ale byłoby to bardzo trudne. Nie chciałem sytuacji, w której po tylu latach wygrywania zaczynam przegrywać.

Ostatnio było głośno o tym, że wracasz do treningów. Czy to prawda i jakie cele sobie stawiasz?
Jestem spod znaku wagi, więc niczego nie wykluczam 😀😀 Bardzo tęsknię za ciężarami. Jeśli poczuję choć 1% szansy, że mogę jeszcze coś osiągnąć i pozwoli mi na to zdrowie oraz „czucie sztangi” – kto wie, może wrócę.