Gdy mówimy o polskim podnoszeniu ciężarów, jedno nazwisko od dekad budzi respekt i podziw – Szymon Kołecki, mistrz olimpijski, mistrz Europy, rekordzista świata w podrzucie i jeden z najwybitniejszych ciężarowców w historii naszej dyscypliny. Dziś jednak kolejne pokolenie Kołeckich pojawia się na pomostach i widnieje w tabelach wyników: jego syn, Daniel Kołecki, coraz śmielej zaznacza swoją obecność w Polsce i na arenie międzynarodowej.
Choć oczekiwania bywają ogromne, a porównania — nieuniknione, Daniel podkreśla, że to jego droga, pełna ciężkiej pracy, własnych idoli i treningowych celów, a nie jedynie legenda z nazwiska. Od Zlatana Vaneva po Karlosa Nasara — jego lista wzorów łączy pokolenia ciężarowców i ukazuje pasję, która napędza go każdego dnia.
Jak pamiętasz swoje pierwsze kroki w podnoszeniu ciężarów, co w tamtym czasie najbardziej Cię w tym sporcie przyciągnęło? Jak z perspektywy czasu oceniasz tamten etap swojej drogi sportowej?
Pierwsze regularne treningi podnoszenia ciężarów rozpocząłem w połowie roku 2011 u trenera Bartosza Ostrowskiego. Wspominam ten czas bardzo dobrze — bicie rekordów spodobało mi się dosyć szybko oraz spotkałem na sali wielu dobrych kolegów, dzięki czemu atmosfera była wyborna.
Przez ponad rok nie było Cię na pomoście startowym. Jak ten okres wpłynął na Ciebie jako sportowca? Czy ta przerwa zmieniła Twoje podejście do treningu i codziennej pracy?
Czas ten wpłynął na mnie zdecydowanie pozytywnie. Chcąc go wykorzystać jak najlepiej, znacząco zwiększyłem swoją wiedzę w zakresie odżywiania, suplementacji, regeneracji oraz rehabilitacji. Dodatkowo zmodyfikowałem swój plan treningowy, okrajając go z wielu ćwiczeń pomocniczych. Aktualnie celem moich sesji treningowych jest zmaksymalizowanie ilości wykonywanego dwuboju.
Na czym dziś najbardziej się koncentrujesz: na wyniku, zdrowiu czy stabilnej formie? Czy po przerwie zmieniły się Twoje priorytety?
Skupiam się tylko i wyłącznie na maksymalnie wysokim wyniku. Przy takim podejściu urazy to dość częsty temat, powodujący jednocześnie zmienną stabilność formy.
Jak Twoje ciało reaguje na powrót do treningów i startów po tak długiej przerwie? Czy odczuwasz różnicę w porównaniu do wcześniejszych sezonów?
Obecnie jestem w lepszej dyspozycji niż kiedykolwiek. Dzięki bardzo długiej i monotonnej pracy udało mi się zażegnać problemy z przyczepami więzadeł w kolanach, które nie pozwalały mi trenować na 100% od marca 2023 r. Zgrywając to z lepszym prowadzeniem się w życiu codziennym, mogę powiedzieć, że różnica jest kolosalna.
Co będzie dla Ciebie najważniejsze w pierwszym starcie po przerwie – sam występ, wynik czy potwierdzenie, że jesteś gotowy na regularne starty?
Chciałbym, żeby mój pierwszy start od razu potwierdził aspiracje do bycia w światowej czołówce.
Czy towarzyszy Ci dziś bardziej presja związana z powrotem, czy raczej spokój i ciekawość tego, na jakim jesteś poziomie?
Większą presję odczuwałem w 2024 r., gdy dźwigałem mało, byłem dosyć solidnie kontuzjowany i do tego nie wiedziałem, czy w ogóle wrócę do podnoszenia ciężarów. Aktualnie mam zapewnione dobre warunki dzięki mojemu nowemu klubowi oraz sponsorom. Rodzina i przyjaciele mnie wspierają, więc ciężko taki stan rzeczy nazwać presją.
Kto był lub jest Twoim idolem w świecie podnoszenia ciężarów i dlaczego właśnie on stał się dla Ciebie wzorem do naśladowania?
Starałem się oglądać i wzorować na wielu sztangistach, natomiast ulubionych pozwolę sobie wymienić na liście poniżej:
– Zlatan Vanev
– Arsen Kasabiev
– Giorgi Asanidze
– Karlos Nasar
– Hysen Pulaku
Natomiast dwa specjalne miejsca na tej liście zajmuje mój tata — Szymon Kołecki, wybitny polski sztangista, bez którego nigdy nie złapałbym sztangi, oraz Ilya Ilyin, którego miałem okazję poznać osobiście jako 10-latek. Dziś mój plan treningowy w dużej mierze opiera się na jego przygotowaniach do Mistrzostw Świata 2014, które są bardzo dobrze udokumentowane na jego kanale YouTube.
Co chciałbyś powiedzieć kibicom, którzy czekali na Twój powrót na pomost?
Chciałbym powiedzieć, że to będzie świetny rok zarówno dla mnie, jak i całego polskiego podnoszenia ciężarów. Pozdrawiam serdecznie wszystkich czytelników.




